poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Ślub cywilny - restauracja

Postanowiliśmy, że nasz ślub cywilny będzie skromną uroczystością. Dlatego też po ceremonii zawarcia związku małżeńskiego w USC wybraliśmy się z zaproszonymi gośćmi (najbliższa rodzina i przyjaciele) na jedynie obiad do jednej z krakowskich restauracji. Nie chcieliśmy organizować żadnego hucznego przyjęcia. 

Długo z narzeczonym zastanawialiśmy się, jaki styl restauracji wybrać. Po pierwsze chcieliśmy, żeby miejsce było eleganckie, żebyśmy wszyscy czuli się w nim uroczyście, ale i swobodnie. Po drugie jedzenie musiało być w nim bardzo dobre, a po trzecie, ceny nie mogły być wyjątkowo wysokie, bo po prostu nie dysponowaliśmy zbyt dużym budżetem.

Pomyśleliśmy wtedy: jaką kuchnię lubią praktycznie wszyscy? Odpowiedź była wyjątkowo prosta: kuchnię włoską!!! :-D Ale włoskich restauracji jest w Krakowie baaardzo dużo, więc mimo że wybór się zawęził, to jednak niewystarczająco. Potrzebowaliśmy znaleźć ładne miejsce w okolicach Rynku Głównego, serwujące wyśmienite dania po przystępnej cenie.

Z pomocą przyszedł nam jak zwykle internet. Przypadkiem natknęłam się w nim na krakowski blog kulinarny http://dania-kontra-ania.blogspot.com/. Zaczęłam czytać recenzje włoskich restauracji w Krakowie opisane na wyżej wymienionym blogu i dzięki nim dowiedziałam się o ślicznej włoskiej restauracji na ulicy Szewskiej "Boscaiola". Dodatkowo sprawdziłam, że lokal ten ma bardzo pozytywne opinie na TripAdvisor. Kolejnym etapem było sprawdzenie ich strony internetowej (http://boscaiola.eu/), aby dowiedzieć się, co mają w menu oraz zobaczyć, jak to miejsce wygląda. Spodobało nam się jeszcze bardziej.

Przed Restauracją Boscaiola
Następnie napisaliśmy mail do restauracji, aby poinformować, że wstępnie planujemy zorganizować w niej obiad ślubny. Najpierw jednak postanowiliśmy przekonać się na własnej skórze, a raczej podniebieniach, czy rzeczywiście jedzenie serwowane w tej restauracji jest tak dobre. Umówiliśmy się na degustację dań. Na szczęście w Boscaiola można zamawiać po pół porcji, dzięki czemu byliśmy w stanie spróbować większej ilości dań, choć i tak prawie pękliśmy z przejedzenia, mimo że degustacja odbyła się przy dwóch podejściach. ;-)

Na pierwszy ogień poszły zupy. Skosztowaliśmy kremu pomidorowo-paprykowego z białą mozzarellą i sosem pesto oraz kremu czosnkowego podawanego z grzanką zapiekaną z parmezanem (niestety tej drugiej nie ma już w menu). Obydwie były przepyszne, ale w końcu jako ostateczną zupę wybraliśmy tę czosnkową.

Następnie spróbowaliśmy sałatek: polecanej na blogu Insalata Primavera (kompozycja sałat z melonem i szynką parmeńską, pomidorami koktajlowymi, papryką, grana padano) oraz Insalata Pollo (czyli: kompozycja sałat z marynowaną piersią kurczaka, pomidorami koktailowymi i awokado oraz sosem vinegret). Obydwie były pyszne, ale nasze serca skradł smak soczystego pomarańczowego melona owiniętego wyśmienitą szynką parmeńską, więc wybraliśmy Insalata Primavera.

Myśląc o kuchni włoskiej, nie mogło się też obyć bez pizz. Wybraliśmy 2 smaki: Zingera (sos pomidorowy, mozzarella, oliwki zielone, oliwki czarne, salami, cebula) oraz Capricciosa (sos pomidorowy, mozzarella, szynka cotto, pieczarki). Pizze były bardzo dobre, natomiast mówiąc szczerze nie najlepsze, jakie dotychczas jadłam w Krakowie. Wg mnie pizzami nie do pokonania są te serwowane w restauracji Ti Amo Ti (przede wszystkim ta z wędzoną mozzarellą) na ul. Karmelickiej oraz Pizzeria Garden na ul. Konopnickiej. ;-)

Kolejnym etapem obiadu ślubnego, który nota bene prawie przeciągnął się do kolacji, był niesamowicie smaczny makaron, którego smakiem zachwyciliśmy się podczas degustacji. Jeden z lepszych makaronów, jakie w życiu jadłam! Chodzi o makaron Tagliatelle z kawałkami kurczaka, curry, śmietaną, migdałami w płatkach, gruszką. Mój kuzyn, który po pizzy był tak pełny, że powiedział, że już nic nie zmieści, po skosztowaniu tego dania, zjadł nie tylko całą swoją porcję, ale i część porcji swojej dziewczyny. Tak pyszne było to danie. ;-)

Na koniec obiadu podaliśmy deser. Nie był to tort weselny, jak zwykle bywa na weselach, no ale przecież nie było to wesele tylko obiad. Deser wszystkim bardzo smakował, choć szczerze mówiąc trudno go było zjeść po tylu wcześniejszych daniach. A wybraliśmy: sernik z mascarpone i ricotty z sosem malinowym.

Własnoręcznie wykonane przez nas menu (przód)
Własnoręcznie wykonane przez nas menu (tył)
Co nas jeszcze przekonało do tej restauracji? Na pewno profesjonalne Panie manager, które z ogromną cierpliwością i profesjonalizmem odpisywały na wszystkie nasze maile oraz bardzo miła obsługa w restauracji. Urzekły nas też przepiękne piwniczki, w jednej z których odbył się nasz ślubny obiad. Ważne też były... nie śmiejcie się... toalety. ;-) Zawsze zwracam uwagę na ten element restauracji. Były czyste, pachnące, ze świeżymi kwiatami przy umywalce i nawet z balsamem do rąk po wymyciu dłoni. 

Kolejnym plusem restauracji to to, że dla dzieci (a na naszym obiedzie było ich dwoje) jest też wydzielony odpowiedni kącik, gdzie mogą się bawić i rysować. Wydało nam się to bardzo fajnym rozwiązaniem.

I jeszcze jeden bardzo ważny element, który w pewnym stopniu zdecydował o tym, że wybraliśmy to miejsce, a nie inne. Bardzo zależało nam na tym, żeby na obiedzie ślubnym móc serwować wina z Hiszpańskiej Galicji, stron mojego męża. Wina te zostały przez nas specjalnie na tę okazję sprowadzone z Hiszpanii. Dodatkowo wina te miały dla nas aspekt symboliczny, bo na naszej pierwszej randce piliśmy wino właśnie z tej samej winiarni, z której pochodzą wina przez nas przywiezione do Polski. Restauracja, biorąc pod uwagę walor sentymentalny wspomnianych win, zgodziła się je serwować na naszym obiedzie bez żadnej dodatkowej opłaty! Jesteśmy im za to bardzo wdzięczni.

Było wspaniale! A na koniec jeszcze kilka zdjęć z restauracji. :-)

Widok na piwniczkę, w której odbył się obiad ślubny

Toast cz. 1

Toast cz. 2

Toast cz. 3

poniedziałek, 16 maja 2016

Zaproszenia ślubne - trochę oryginalności

Kolejny element nierozłącznie kojarzony ze ślubem to oczywiście zaproszenia ślubne. Przygotowując się do własnego ślubu nie sądziłam, że ta kwestia sprawi nam tyle problemów. Przecież to takie proste: wybrać zaproszenie, które nam się spodoba, dodać nasze imiona i pozostałe spersonalizowane informacje: miejsce, dzień i godzina ślubu / wesela oraz imiona gości. Banalne, prawda? Okazuje się jednak, że znalezienie ładnego i oryginalnego zaproszenia prawie graniczy z cudem. Mimo że internet jest pełen ciekawych pomysłów, polski rynek zaproszeniowy w dalszym ciągu pozostawia wiele do życzenia. Nawet targi ślubne w Krakowie, w których uczestniczyliśmy, niewiele nam pomogły. Decyzja: sami zrobimy nasze zaproszenia. :-) Jak to zrobiliśmy krok po kroku:

Punkt pierwszy: znalezienie wzoru zaproszenia, które nam się podoba. Na nasz ślub cywilny, który był bardzo skromnym wydarzeniem, zdecydowaliśmy się na nieformalne zaproszenia. Wzorem, na którym oparliśmy nasz projekt było następujące zaproszenie:

Wzór zaproszenia, które wykorzystaliśmy
do przygotowania naszego zaproszenia ślubnego :-)

Punkt drugi: personifikacja wybranego wzoru zaproszenia. Żadne z nas nie przepada za kolorem różowym, dlatego w naszej wersji zaproszenia zdecydowaliśmy się na zmianę kolorystyczną. Wybraliśmy kolory niebieski i fioletowy. Kolejnym elementem, który musieliśmy zmienić to wygląd postaci na zaproszeniu, gdyż my wyglądamy po prostu inaczej. Z pomocą przyszła nam następująca aplikacja komputerowa: 


Aplikacja ta służy do stworzenia swoich własnych postaci na wzór kreskówki Pocoyo. :-) W ten sposób w przeciągu dosłownie kilku minut możecie dobrać w niej praktycznie wszystko, aby małe kreskówkowe ludziki jak najbardziej Was przypominały: fryzurę i kolor włosów; kształt i kolor oczu, ust oraz skóry; górną i dolną część garderoby; okulary; zarost; oraz wygląd i kolor brwi. :D Oto rezultaty naszych prób upodobnienia się do Pocoyo: ;-)


Ślubna Ela w wersji Pocoyo
Ślubny Diego w wersji Pocoyo

Na naszym zaproszeniu nie mogło oczywiście zabraknąć... kota. Obydwoje jesteśmy miłośnikami tych zwierząt. (=^・ェ・^=)


Ponieważ nasze zaproszenie z przodu przypominało pocztówkę, zdecydowaliśmy się, że tył będzie właśnie pocztówkowy. Ponownie umieściliśmy na nim nasz znak rozpoznawczy czyli koty ;-) oraz wszystkie potrzebne informacje, żeby nasi goście przybyli na uroczystość na czas i się oczywiście nie zgubili po drodze. :-) Cały projekt został wykonany w programie PowerPoint. Oto wyniki naszej pracy:

Przód naszego zaproszenia na ślub

Tył naszego zaproszenia na ślub

Punkt trzeci: wydrukowanie zaproszeń. Po wybraniu rozmiaru zaproszenia i zapisaniu go w formacie pdf, udaliśmy się do świetnej krakowskiej drukarni Extrema przy rondzie Mogilskim:


Tam wybraliśmy rodzaj papieru, na którym nasze zaproszenia miały zostać wydrukowane i poprosiliśmy o dwustronny wydruk w odpowiedniej ilości egzemplarzy.

Punkt czwarty: kupienie kopert i dodatkowych elementów dekoracyjnych. W międzyczasie kupiliśmy pasujące kolorystycznie do zaproszeń koperty oraz pastelowy elegancki sznurek do wykonania kwiatu na kopertę. Niestety zapomniałam zrobić zdjęcia udekorowanej koperty. Musicie zobaczyć ten kwiat to oczami Waszej wyobraźni. ;-) A oto użyte materiały: czyli koperty i sznurek:

Koperty na zaproszenia
Sznurek do dekoracji koperty

Punkt piąty: wysłanie zaproszeń pocztą / przekazanie zaproszeń gościom osobiście.

Jak Wam się podoba nasze zaproszenie ślubne i pomysł na nie? Jak zwykle z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze. :-)

piątek, 22 kwietnia 2016

Ślub cywilny - czas na dodatki

Po poście na temat sukienki na ślub cywilny przyszedł czas na post dotyczący dodatków. Bo przecież sukienka to nie wszystko. :-)

Nie wiem, jak Wam, ale mi zawsze przysparzało trochę problemów znalezienie ładnie wyglądających, delikatnych, a, co najważniejsze, pasujących do siebie dodatków. No bo do sukienki przydałoby się jeszcze znaleźć pasujące:
  • biżuteria (np. kolczyki)
  • torebka
  • buty
  • marynarka / bolerko.
Zacznijmy od biżuterii. Według mnie biżuteria ślubna powinna być przede wszystkim bardzo elegancka, ale i delikatna. Moim faworytem dotyczącym kolczyków to perły. Nie ma chyba bardziej eleganckich kolczyków niż te wykonane z pereł. Ja je poprostu uwielbiam.

Jeśli chodzi o kolczyki wybrane przeze mnie na ślub cywilny, to miałam szczęście, bo mniej więcej rok wcześniej kupiłam idealnie pasujące perłowe kolczyki. Zgadnijcie z jakiego sklepu? ;-) Tak! Z asos.com. :-) Oto one:


A tak wyglądały założone przeze mnie w tym szczególnym dniu. Tym razem wycinki zdjęć bez zakrytej twarzy ;-)




Sukienka na ślub miałą delikatnie złotawy perłowy odcień, dokładnie taki sam, jak perły w tych kolczykach. Podobają Wam się? 

No to kolczyki mam z głowy. Odsapnęłam z ulgą. ;-) No ale gdzie ja znajdę teraz ładne, pasujące do nich buty, które dodatkowo będą jeszcze wygodne i niedrogie? Bo butów, które by do sukienki pasowały niestety nie miałam. Wydawało mi się to być mission impossible.

Kiedyś przepiękne i dobrej jakości obuwie po przystępnych cenach kupowałam w Krakowie we wspaniałym sklepie outletowym znajdującym się na parterze nieistniejącej już Galerii Centrum, na skrzyżowaniu ulic Św. Anny i Wiślnej. Niestety kilka lat temu z nie wiadomo jakich przyczyn (zawsze w środku był tłum ludzi) zarówno sklep outletowy jak i galeria przestały istnieć. 

W tym momencie moje myśli skierowały się do outletu Factory na obrzeżach Krakowa. Nie przepadam może za galeriami i ta, mimo konkurencyjnych cen, nie jest wyjątkiem, ale nie miałam wyjścia. Kupowanie obuwia przez internet jest niestety dość ryzykowne. Patrząc na dany model obuwia nie wiesz przecież, ile takie buty ważą, jak są wewnątrz wyprofilowane, czy, kiedy je założysz, pięta z nich nie będzie wychodzić (a to w moim przypadku zdarza się niestety bardzo często), czy nie będą za szerokie albo za wąskie, czy rozmiar 38 (czyli ten, co zwykle noszę) będzie odpowiedni, a może dany model lub marka ma numerację zawyżoną lub zaniżoną? Dlatego, kiedy tylko mogę, a bardziej, kiedy po prostu potrzebuję kupić obuwie, udaję się w tym celu do sklepów stacjonarnych. Ponieważ cenię sobie w butach wygodę oraz dobrą jakość, a to niestety często równa się wysokim cenom, buty kupuję albo w centrach outletowych (Galeria Factory, sklepy TK Maxx), albo podczas wyprzedaży. 

Pamiętam, że wizyta w Galerii Factory była bardzo długa i męcząca. Kiedy straciłam już nadzieję na to, że tego dnia znajdę delikatne skórzane kremowe czółenka, postanowiłam zaglądnąć jeszcze do jednego sklepu, do którego zwykle nie wchodzę, bo wiem, że ceny są dość wysokie, choć jakość obuwia jest bardzo dobra. Chodzi mi o markę Gino Rossi. 

Poszłam na tył sklepu, gdzie zwykle leżą obuwie, z dodatkowymi rabatami. I wtedy je zobaczyłam. Idealne cieliste skórzane czółenka! Miały wszystko, czego potrzebowałam: delikatnie zaokrąglony nosek, idealny rozmiar (w tym przypadku 38,5), idealny kolor, były dodatkowo wygodne i, mimo wysokiego obcasa, stabilne. Jako że była to ostania para, od ceny discountowej dodatkowo doliczono rabat 30%. :-) Te piękne czółenka kosztowały mnie jedynie 120 złotych! Prawda, że niesamowita cena? Oto zdjęcia:


A tak wyglądały na mnie w dniu ślubu ;-)



Ale to nie koniec poszukiwań. Ostatnimi elementami do znalezienia były jeszcze torebka i bolerko albo marynarka.

Z torebką było trochę kłopotów, ale w końcu w tym samym outlecie, w którym znalazłam buty kupiłam również torebkę. Kolor torebki dokładnie taki sam jak szpilek z Gino Rossi, czyli kolejny idealnie pasujący do siebie element stroju. Znalazłam ją w sklepie Kulig. A tak wyglądała:



Na koniec, całkowicie przez przypadek, natknęłam się w sklepie TK Maxx na ciekawą, ciepłą i dobrej jakości marynarkę. Ślub brałam w październiku, a wiadomo, że w tedy z pogodą może być różnie. Musiałam się zabezpieczyć. ;-) Marynarka jest w kolorze czarnym, ale ponieważ sukienka również miała czarne elementy, nie przejęłam się tym zbytnio. Co więcej, czarna marynarka bardziej przyda mi się na przyszłość niż biała, pomyślałam. Zdjęcie marynarki mogliście zobaczyć przy okazji zdjęcia butów. :-)

To by było chyba na tyle jeśli chodzi o dodatki do sukienki na mój ślub cywilny. Co o nich sądzicie? Jak zawsze czekam na wasze komentarze.



poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Sukienka na ślub cywilny

Nie wiem, jak Wam, ale ślub od zawsze kojarzył mi się z piękną sukienką. :-)

Ponieważ najpierw z narzeczonym zdecydowaliśmy się na ślub cywilny w USC, nie wypadało raczej szukać długiej typowo ślubnej sukienki. Co prawda w Hiszpanii taki ubiór nawet na ślub cywilny w urzędzie nikogo już nie dziwi, w Polsce jest jeszcze inaczej.

Dlatego też, żeby czuć się dobrze tego dnia, postanowiłam poszukać jakiejś ładnej krótkiej białej sukienki. Ponieważ nie przepadam za zakupami w sklepach stacjonarnych, a na myśl o wejściu do galerii handlowej robi mi się słabo, postanowiłam zaglądnąć do mojego ulubionego sklepu online, który m.in. ma w swojej ofercie ogromną ilość pięknych i niedrogich, a równocześnie oryginalnych sukienek. Mówię o sklepie ASOS (www.asos.com). 

Jest to sklep sprzedający odzież zarówno swojej własnej marki Asos oraz wielu innych znanych i mniej znanych marek. W tym sklepie najbardziej lubię dział outletowy, w którym można znaleźć prawdziwe modowe perełki za przysłowiowe grosze. Czasem trzeba co prawda uzbroić się w cierpliwość, bo nie zawsze wszystkie rozmiary są dostępne od  razu, ale bardzo często powracają do sprzedaży, więc często czekanie się opłaca. :-)

Jako że nasz budżet ślubny był ograniczony, trzymałam kciuki szukając ładnej i niedrogiej sukienki. Wpadła mi wtedy w oko marka Chi Chi London. Pięknie sukienki na uroczyste okazje. Wahałam się pomiędzy tymi dwoma modelami: 


W końcu zdecydowałam się na ten drugi. Wydawał mi się bardziej elegancki. Poza tym nie lubię błyszczących elementów, no chyba, że na dyskotekę, a ślub dyskoteką przecież nie jest. ;-) I mimo że wybrana przeze mnie sukienka ma czarne elementy, są one tak delikatne i prześwitujące, że nie przytłaczają całości sukienki. Kolor biały (a raczej ecru) przoduje w kreacji. Dodatkowo cena tej sukienki była wyjątkowo korzystna. Zapłaciłam za nią jedynie 22,86 EUR. Podoba się Wam? :-)

Obecnie na stronie ASOS nie znalazłam żadnej szałowej sukienki w tak przystępnych cenach, ale to kwestia czasu. Zapiszcie sobie Wasze ulubione kreacje jako ulubione i sprawdzajcie ich ceny od czasu do czasu. Jest spora szansa, że spadną. 

Wśród aktualnie dostępnych sukienek na stronie sklepu, najbardziej przypadły mi do gustu następujące modele:

Po lewej przepiękna i zwiewna sukienka z kolekcji ASOS WEDDING / Po prawej piękna i elegancka sukienka marki Chi Chi London
Te dwie pierwsze sukienki to moje absolutne faworyty. Piękne, zwiewne, romantyczne a zarazem klasyczne.

Po lewej oryginalna a zarazem klasyczna sukienka z kolekcji ASOS WEDDING / Po prawej urocza i elegancka sukienka z kolekcji ASOS PETITE
Dwie kolejne sukienki są również bardzo ładne. Pierwsza bardzo elegancka. Wygląda jakby należała do jakiejś bogini greckiej ;-). A druga o przepięknym kroju nawiązująca, jak sądzę, do nieprzemijalnej kreacji Marilyn Monroe z filmu "Słomiany Wdowiec".

Po lewej elegancka sukienka marki Vila / Po prawej elegancka i równocześnie zaskakująca kreacja z kolekcji ASOS PETITE

Na koniec jeszcze dwa modele o innym kroju niż poprzednie, z których moim faworytem jest ta druga z kolekcji ASOS PETITE. Niesamowita elegancja z małym ekstrawaganckim elementem w postaci delikatnie asymetrycznej spódnicy.

A Wam jak podobają się wybrane przeze mnie kreacje? Jestem też bardzo ciekawa, co Wy miałyście na sobie biorąć ślub cywilny? :-)

Na koniec pokażę Wam jeszcze kilka swoich zdjęć ze ślubu w wybranej przeze mnie sukience od Chi Chi London. Jestem ciekawa Waszych opinii.



piątek, 8 kwietnia 2016

Ślub z obcokrajowcem - przysięga w USC. Tłumaczu, bez paniki!

W końcu nadszedł ten dzień. Dzień ślubu, dzień zarówno radości jak i... niepokoju. Dlaczego niepokoju? W naszym przypadku było to związane z kwestią czysto językową. Jak pisałam już wcześniej, mój narzeczony jest z Hiszpanii i podczas uroczystości zawarcia związku małżeńskiego w USC na sali musiał być obecny tłumacz. Przypominam, że tłumaczem może być dowolna osoba nie spokrewniona z Panem lub Panną Młodą, która potwierdzi na piśmie znajomość danego języka obcego. To nie musi być w żadnym razie tłumacz przysięgły. W naszym przypadku tłumaczem była nasza wspólna przyjaciółka. Ponieważ i tak wyświadczała nam niemałą przysługę, postanowiłam jej przynajmniej troszkę pomóc tłumacząc wcześniej na język hiszpański treść całej ceremonii. Niestety było to trochę utrudnione, ponieważ, mimo moich usilnych próśb, USC nie chciał udostępnić mi dokładnej treści ceremonii aż do dnia zaślubin, kiedy to na pół godziny przez ślubem otrzymaliśmy w końcu całość tekstu.

Zaczęło się wtedy nerwowe robienie adnotacji w języku hiszpańskim na tekście otrzymanym przez Pana Urzędnika. ;-)


Jednak na szczęście w Internecie znajduje się trochę informacji dotyczących treści, które są wygłaszane przez urzędników USC podczas ceremonii zaślubin. I mimo, że zawsze będą się one trochę różnić od tej, którą otrzymacie w dniu zaślubin, sporo treści i wyrażeń będzie się powtarzało. Dzięki temu byłam w stanie stworzyć pewnego rodzaju pomoc dla swojej przyjaciółki. Chciałabym się z Wami podzielić treścią swoich tłumaczeń na wypadek jeśli ktoś z Was ich by potrzebował. Są to oczywiście tłumaczenia na język hiszpański.

Tekst Urzędnika Stanu Cywilnego:
Mam zaszczyt powitać wszystkich Państwa, którzy zechcieli przybyć do naszego Urzędu Stanu Cywilnego. Szczególnie serdecznie witam Państwa Młodych, najważniejszych uczestników dzisiejszej uroczystości.
Tengo el honor de darles la bienvenida a todos Ustedes quienes han podido venir a nuestro Registro Civil. Les doy particularmente la bienvenida a los novios, los participantes más importantes de la ceremonia de hoy.

Pani XX i Pan YY przybyli dziś do nas, aby zawrzeć związek małżeński. 
La Señora XX y el Señor YY han venido hoy aquí para contraer matrimonio.

Z przedstawionych dokumentów wynika, że osoby zawierające związek małżeński posiadają zdolność prawną do zawarcia małżeństwa a złożone zapewnienia świadczą o nieistnieniu okoliczności, które według prawa polskiego wykluczałyby zawarcie związku małżeńskiego.

La documentación aportada indica que las personas aquí presentes tienen la capacidad jurídica necesaria para contraer matrimonio y sus declaraciones realizadas anteriormente muestran que no existen circunstancias según la ley polaca que los excluyan de la relación matrimonial.

Polski kodeks rodzinny i opiekuńczy stanowi, że mąż i żona mają równe prawa i obowiązki oraz że są zobowiązani do wierności małżeńskiej , wzajemnej pomocy i współdziałania dla dobra rodziny, którą zakładają.
El Código de la familia polaco establece que el marido y la mujer tienen iguales derechos y deberes y que tienen la obligación de ser fieles en el matrimonio, de ayudarse mutuamente y cooperar para el bien de la familia que formarán.

Zawarcie związku małżeńskiego polega na tym, że mężczyzna i kobieta wyrażają swoją wolę wstąpienia w taki związek przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego i w obecności świadków, poprzez złożenie zgodnych oświadczeń. Czy są Państwo zdecydowani złożyć takie oświadczenia? (Tak),(Tak)
Contraer matrimonio consiste en que el hombre y la mujer muestran su voluntad de comenzar esta relación ante el secretario del Registro Civil y en presencia de testigos realizar una declaración unánime. ¿Están Ustedes decididos de realizar esta declaración? (Sí), (Sí)

Wobec tego proszę Pannę Młodą i Pana Młodego o powtarzanie za mną:
Entonces por favor que el novio y la novia repitan detrás de mí:

Zaczyna Pan Młody: 
Świadomy praw i obowiązków wynikających z zawarcia małżeństwa, uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z (imię Panny Młodej) i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe. 
Consciente de los derechos y obligaciones debido a contraer matrimonio, declaro solemnemente que empiezo la relación matrimonial con (nombre de la novia) y prometo hacer todo lo posible para que nuestro matrimonio sea armonioso, feliz y duradero.

Po Panu Młodym te same słowa powtarza Panna Młoda: 
Świadoma praw i obowiązków wynikających z zawarcia małżeństwa, uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z (imię Pana Młodego) i przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe.
Consciente de los derechos y obligaciones debido a contraer matrimonio, declaro solemnemente que empiezo la relación matrimonial con (nombre del novio) y prometo hacer todo lo posible para que nuestro matrimonio sea armonioso, feliz y duradero. 

Po wygłoszeniu tekstów przysięgi ślubnej, urzędnik stanu cywilnego ogłasza:
Na skutek zgodnych oświadczeń złożonych przede mną, kierownikiem urzędu stanu cywilnego i w obecności świadków, stwierdzam i uroczyście ogłaszam, że związek małżeński między XX a YY został zawarty zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa Rzeczypospolitej Polskiej.
Ante la declaración unánime de ambas partes realizada delante de mí, secretario del registro civil, y en presencia de testigos, declaro solemnemente que el Matrimonio de la Señora (…) y del Señor (…) ha sido contraído conforme a la legislación vigente de la República de Polonia.

Oto obrączki, symbol miłości i wierności małżeńskiej. Proszę je wymienić między sobą na znak zawartego małżeństwa i zachować na wieczną pamiątkę dzisiejszej uroczystości.
Éstas son las alianzas, signo del amor y de la fidelidad matrimonial. Por favor, intercambien las alianzas como símbolo del matrimonio contraído y para recuerdo eterno de la ceremonia de hoy.

W imieniu tutejszego Urzędu Stanu Cywilnego składam państwu najserdeczniejsze życzenia wszelkiej pomyślności i szczęścia na nowej drodze życia.
En nombre del Registro Civil de Cracovia les felicito sinceramente. Les deseo bienestar y suerte en el nuevo camino de vida.

Ceremonia w Urzędzie Stanu Cywilnego była bardzo miła a fakt, że tłumaczem była nasza przyjaciółka był podwójnie miły. Jak to stwierdził Pan Urzędnik, ślubów udzielał już wiele, ale jeszcze nigdy nie widział, żeby tłumacz wzruszył się podczas uroczystości. :-)


Obrączka to nie jest zwykły pierścionek

Nieodzownym elementem każdego ślubu jest obrączka. Może nie ma ona takiej mocy jak pierścień z Władcy Pierścieni: "Jeden [pierścień], by wszystkimi rządzić, Jeden [pierścień], by wszystkie odnaleźć, Jeden [pierścień], by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać" ;-), ale na pewno daleko mu do zwyczajnego pierścionka.

Podczas uroczystości zawarcia związku małżeńskiego w USC urzędnik powie przecież: "Oto obrączki, symbol miłości i wierności małżeńskiej. Proszę je wymienić między sobą na znak zawartego małżeństwa i zachować na wieczną pamiątkę dzisiejszej uroczystości". Jeśli będziecie brać ślub kościelny każde z Was wypowie natomiast następujące zdanie: "Przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego".

No właśnie. Obrączka to symbol Waszego Związku, Waszej Miłości, Waszej Wierności. Dlatego też pierścień ten powinien być wyjątkowy. Za czasów naszych dziadków i rodziców istniał jeden jedyny model obrączki: półokrągły pierścień z żółtego złota. Pewnie nie wszystkim takie obrączki się podobały, ale nie było wtedy innych.

Obecnie wybór jest nieograniczony, co z jednej strony jest dobre, ale z drugiej może przyprawić o ból głowy. No bo jak tu nie zwariować? Tyle modeli, tyle salonów, tyle cen! Powiem Wam, jak nam się udało. ;-) Najpierw przeczytaliśmy mnóstwo forów internetowych, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o obrączkach. Było to dość męczące, ale też pouczające. Czego się nauczyliśmy?

  • Najlepsze są obrączki 14-karatowe czyli próba 585. Jeśli będzie gorsza jakość, pierścionek może zmienić po latach kolor, jeśli natomiast lepsza, pierścionek może się po prostu z czasem zniekształcić, bo będzie zbyt miękki.
  • Warto poszukać małego salonu jubilerskiego, bo zwykle w takich miejscach jest taniej, obrączki są jedyne w swoim rodzaju, a i kontakt z jubilerem jest bardziej osobisty. W salonach typu Apart lub Yes nie otrzymacie obrączek wyjątkowych, bo można wybierać jedynie spośród opcji katalogowych. Ponadto ceny są zwykle wyższe, a podczas wizyty rozmawiacie zwykle ze sprzedawcą, a nie z samym jubilerem, więc nie zawsze będzie Wam w stanie dobrze doradzić.
  • Jeśli macie własne złoto, warto je wykorzystać, bo końcowa cena obrączek będzie wtedy niższa. Jeśli własnego złota nie macie, również lepiej udać się do małego salonu jubilerskiego. Większe szanse, że cena za gram złota będzie bardziej przystępna niż w dużym salonie znanej sieci. Jubiler, u którego my wykonaliśmy obrączki, policzył nam po 110 złotych za gram złota, czyli bardzo dobra cena tym bardziej, że mieszkamy w Krakowie. :-)

Chcieliśmy, aby nasze obrączki coś o nas mówiły, żeby nie były tylko mało znaczącą obręczą wykonaną ze złota, ale żeby również widniał na nich jakiś ważny dla nas symbol. Mój mąż jest z hiszpańskiej Galicji, celtyckiego regionu Hiszpanii. Ja natomiast z Polski, kraju Słowian. Postanowiliśmy, że nasze obrączki będą pokazywać naszą więź, więź dwóch kultur połączonych w jedno. Buszując w internecie w poszukiwaniu inspiracji natknęliśmy się na następujący wzór:


Od razu zakochaliśmy się w tym modelu i wiedzieliśmy, że nasza musi być do niej podobna. Obrączka, która tak bardzo się nam spodobała jest łączona na wpół z żółtego i na wpół z białego złota. Część z żółtego złota oddzielona jest od części z białego złota falistą linią. Na każdej z dwóch części obrączki wygrawerowany jest ponadto symbol triquetra czyli węzeł celtycki. Triquetra symbolizuje doskonałość i nierozerwalną więź. Jej zawinięty kształt oznacza kręte ścieżki ludzkiego życia, a potrójne węzły symbolizują mocną miłość i przyjaźń. Tak znaczący symbol wydał się nam idealny do użycia na naszych obrączkach, symbolu naszego związku pełnego przyjaźni oraz miłości na przecież (nie da się ukryć) trudnej drodze życia. 

Dodatkowo mieliśmy w planach dodać do obrączki jeszcze symbol słowiański, ale koniec końców zdecydowaliśmy się na symbol jeszcze bardziej mi bliski czyli na symbol Krakowa: pawie pióro. Jest to przecież symbol wieczności, nieskończoności i wiecznej piękności. I mam nadzieję, że taka właśnie będzie nasza miłość: wiecznie piękna. :-)

Mając już namacalny projekt obrączek, postanowiliśmy się udać do wychwalanego w internecie krakowskiego jubilera Pana Krzysztofa Bocheńskiego, który ponoć jest w stanie stworzyć nawet najbardziej szalone obrączki, jeśli takie sobie młodzi wymyślą. I nie zawiedliśmy się! Pan Krzysztof oprócz tego że jest specjalistą w swoim zawodzie jest również niesamowicie ciepłą i cierpliwą osobą. Bardzo miło nam było z nim współtworzyć nasze obrączki. Pan Krzysztof doradził nam we wszystkim: jaką próbę złota wybrać, jaka powinna być grubość i szerokość obrączki, żeby nasz projekt ładnie się prezentował. Dodatkowo za darmo Pan Krzysztof wygrawerował wewnątrz obrączek nasze imiona i datę ślubu. Co więcej, jeśli kiedykolwiek będziemy potrzebowali przyszlifować obrączki, powiększyć je lub pomniejszyć, będzie to oczywiście darmowy  serwis. :-)

Pan Krzysztof cierpliwie odpowiadał na nasze maile, co również było dla nas bardzo ważne i pomocne, bo nie zawsze byliśmy w stanie stawić się u niego w salonie osobiście, a, co należy zaznaczyć, duże sklepy jubilerskie zwykle nie odpisują na maile i nie mają tak spersonalizowanego podejścia do klienta jak małe saloniki jubilerskie. 

Ponadto, co również było dla nas bardzo ważne, cena jaką nam Pan Krzysztof zaoferował była naprawdę przystępna tym bardziej że nie mieliśmy własnego złota.

Szczerze Wam polecamy salon Pana Krzysztofa Bocheńskiego na ulicy Kalwaryjskiej 1 w Krakowie. :-)

Efekty pracy Pana Krzysztofa możecie podziwiać na poniższych zdjęciach. Prawda że piękne obrączki? Nasza rodzina i przyjaciele długo je podziwiali zarówno w dniu ślubu, jak i później. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że mamy tak piękne i jedyne w swoim rodzaju obrączki z mocnym przekazem o naszym słowiańsko-celtyckim związku. :-)




A co Wy o nich sądzicie? Podobają się Wam?

środa, 23 marca 2016

Ślub z obcokrajowcem - biurokracja. Tylko bez paniki!

Czy też tak macie, że na myśl o urzędach i stercie papierkowej roboty robi się Wam słabo? Niestety jeśli Waszym wybrankiem / wybranką jest osoba innej narodowości niż polska, bez pewnych dokumentów się nie obejdzie. Jednak w tym przypadku muszę powiedzieć, że starach po prostu ma wielkie oczy. Nie było tak źle. :-)

Oto krok po kroku, co trzeba zrobić, aby zawrzeć związek małżeński z obcokrajowcem (w moim przypadku z Hiszpanem) na terenie Polski.

1. Zupełny odpis aktu urodzenia obywatela Hiszpanii wraz z tłumaczeniem przysięgłym tego dokumentu. Najłatwiej otrzymać taki dokument w rodzimym USC w Hiszpanii i przetłumaczyć go w Polsce.

2. Zupełny odpis aktu urodzenia obywatela Polski (bez tłumaczenia na język hiszpański).

3. Zaświadczenie o zdolności prawnej do zawarcia związku małżeńskiego w Polsce. Jest to dokument wymagany przez prawo w Polsce, a nie w Hiszpanii. Jeśli byście poprosili o wydanie Wam takiego dokumentu w Hiszpanii, pewnie popatrzyliby na Was jak na takich, co się z choinki urwali. Najłatwiej otrzymać taki dokument w ambasadzie. Jednak, aby tak się stało, obcokrajowiec musi najpierw figurować na liście tzw. residentes, czyli osób mieszkających w Polsce. Jeśli wypełni odpowiedni wniosek w ambasadzie, podając swój aktualny adres na terenie Polski, ambasada skontaktuje się z Hiszpanią, prosząc o wymeldowanie tej osoby z Hiszpanii ze względu na meldunek w Polsce. Widniejąc na liście residentes, można już poprosić o wydanie zaświadczenia o zdolności prawnej do zawarcia związku małżeńskiego w Polsce. Dokument jest wydawany przez ambasadę w języku polskim i hiszpańskim. 

Taki dokument otrzymuje się po wcześniejszej rozmowie z konsulem. Rozmowa jest indywidualna. Osobno z konsulem rozmawia przyszły pan młody, osobno przyszła panna młoda oraz osobno świadek, który zna parę. Najlepiej, aby taki świadek mówił po hiszpańsku. Nie trzeba się taką rozmową zanadto przejmować. Konsul jest bardzo miły i, jak sam stwierdził, nie widzi potrzeby przepytywania młodych w przypadku, gdy obydwoje są obywatelami kraju wchodzącego w skład Unii Europejskiej. Żadne z nich przecież nie zdobędzie więcej uprawnień po zawarciu związku małzeńskiego. Ale przepisy jakie są takie są, a mówią, że rozmowa z konsulem musi się odbyć. Uwaga! Ambasada przyjmuje tylko do poniedziałku do piątku w godzinach od 9:00 do 13:00. Jeśli więc nie mieszkacie w Warszawie lub w okolicy, stawienie się w ambasadzie może być dość trudne, ale nie niemożliwe. Myśmy jechali za każdym razem z Krakowa, a mimo wszystko jakoś nam się udało dopiąć wszelkich formalności. :-)

4. Kopia dowodu osobistego lub paszportu. Nie ma potrzeby tłumaczenia przysięgłego.


Potem w USC w Polsce należy przedstawić następujący komplet dokumentów: 

  • Zupełne odpisy aktu urodzenia każdego z Państwa Młodych (zagraniczny akt urodzenia wraz z tłumaczeniem przysięgłym).
  • Dokument potwierdzający tożsamość Państwa Młodych (dowód lub paszport) - do wglądu.
  • Zaświadczenie o zdolności prawnej do zawarcia związku małżeńskiego w Polsce (wydane przez ambasadę).

Uwaga! Na wizytę w USC przyjdźcie w towarzystwie osoby, która będzie tłumaczem na Waszym ślubie cywilnym. Nie musi to być tłumacz przysięgły ani nawet tłumacz. Wystarczy, że dana osoba zadeklaruje znajomość konkretnego języka obcego. Wtedy taka osoba zostanie poproszona o podpisanie dokumentu stwierdzającego, że potwierdza znajomość danego języka obcego i że będzie tłumaczyć zgodnie z prawdą.

Pamiętajcie, że na rozmowie z urzędnikiem zostaniecie poproszeni o podanie, jakie nazwisko będziecie nosić po zawarciu związku małżeńskiego oraz, jakie nazwisko będą nosić Wasze dzieci, jeśli takowe będą. W Ambasadzie Hiszpanii w Warszawie delikatnie zasugerowano nam, żebym ja nie zmieniała nazwiska po ślubie, bo możliwe, że w Hiszpanii będę mieć potem sporo problemów z tym związanych. A jeśli już postanowię mieć nazwisko łączone, żebym poprosiła w USC o nie łączenia nazwiska myślnikiem. Ja zdecydowałam się na tę drugą opcję, czyli dodałam do swojego nazwiska pierwsze nazwisko swojego męża i, zgodnie z sugestią ambasady, poszczególne człony mojego nazwiska nie są łączone myślnikiem. 

Jeśli chodzi o dzieci, zdecydowaliśmy się na opcję nazwiska wg reguł hiszpańskich, czyli dwuczłonowe nazwisko (również bez myślnika między nimi). Pierwsza część nazwiska to pierwsze nazwisko ojca, a druga część nazwiska, to pierwsze nazwisko matki. Uwaga! Kolejna ciekawostka. Ponieważ Hiszpania i Polska nie podpisały umowy o podwójnej narodowości, ja, jeśli bym chciała otrzymać narodowość hiszpańską, musiałabym się zrzec narodowości polskiej. Natomiast, jeśli po narodzinach dziecka w ambasadzie nie zadeklarujemy naszych preferencji dotyczących jego narodowości, dziecko otrzyma zarówno paszport polski, jak i hiszpański. W Polsce będzie używać dokumentów polskich, w Hiszpanii hiszpańskich, a w innych państwach któregokolwiek z nich. ;-) Ale mimo to to dziecko nie będzie posiadało podwójnej narodowości, b o jednocześnie będzie mogło używać tylko jednej.

To by było na tyle jeśli chodzi o formalności związane z zawarciem związku małżeńskiego z obcokrajowcem. Mam nadzieję, że był Wam przydatny. W razie wątpliwości, proszę o komentarze. :-)