Ślub inny niż wszystkie - ceremonia humanistyczna

Od zawsze, kiedy myślałam o ślubie swoich marzeń, wiedziałam, że musi on spełnić kilka podstawowych warunków: być pełen emocji, wzruszeń i uśmiechu, niestandardowy i nieprzewidywalny, powinny się w nim znaleźć własnoręcznie napisane przemowy i przysięgi: moja dla mojego narzeczonego oraz jego dla mnie, powinni w nim uczestniczyć nasi przyjaciele, a w tle brzmieć nasza ukochana muzyka. Wszystko pięknie, prawda? Z tego rodzaju ślubami często można się zetknąć w filmach zagranicznych. Takie śluby są też dość popularne w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy w krajach skandynawskich. Pytanie brzmi natomiast, jak coś takiego przygotować w naszych polskich realiach? No właśnie. Jak?

W Polsce standard ślubny jest następujący: albo sztywny ślub kościelny, albo równie sztywny ślub cywilny. Podczas takich ślubów rzadko, żeby nie powiedzieć niemal nigdy nie można sobie pozwolić na dozę fantazji. Efekt tak sztywnej ceremonii widać potem na zdjęciach ślubnych. Goście z minami niczym na pogrzebie, a myślami pewnie już na weselu, czyli wtedy, kiedy będzie można się wyluzować i w końcu zacząć bawić. :-) Nasi goście też na początku chyba przewidywali nudną i sztywną ceremonię, co widać po ich twarzach. Na szczęście ich oblicza zaczęły pogodnieć zaraz po rozpoczęciu uroczystości. ;-)

Na początku poważni...

Potem poweseleli :-)

I pozostali uśmiechnięci...

... do samego końca. :-)

Nie chcieliśmy, aby nasz ślub był smutny, nudny, bezosobowy oraz z utartymi formułkami. Wtedy właśnie wpadliśmy na pomysł przygotowania tzw. ceremonii humanistycznej. Rozumiem, że nie wszyscy są w stanie, albo też zechcą zaaranżować tego typu ceremonię zaślubin, gdyż po pierwsze chcą i potrzebują legalnie zawrzeć związek małżeński (a ceremonia humanistyczna w Polsce przynajmniej na chwilę obecną nie ma jeszcze statusu prawomocnego), a po drugie ze względu na swoje przekonania religijne lub tradycję, (bo mam nadzieję, że nie przez szantaż rodziny ;-) ) skłonią się do standardowej wersji ceremonii ślubnej. 

Natomiast jeśli rzeczywiście w grę wchodzi szantaż rodzinny, proponuję Wam rozwiązanie takie jakie wybraliśmy my, czyli ślub i wesele w 100% finansowane przez nas bez pomocy rodziny. Wtedy rodzina nie ma za bardzo jak się wtrącać w przygotowania ani zmieniać waszego ślubu i wesela wg swoich gustów. ;-) Wydaje mi się, że nawet warto trochę później wziąć ślub, lub zaprosić mniej gości (tylko tych, których naprawdę chcecie) i zapłacić za taki ślub samemu, niż mieć taki ślub, jakiego się nie chciało. 

Ale jeśli na przykład byście chcieli mieć ślub cywilny lub kościelny, ale bardziej spersonalizowany, dopytajcie się urzędnika z USC, czy też księdza w kościele, czy możecie wprowadzić do ceremonii kilka własnych elementów. Może się Wam uda i dzięki temu będziecie mogli jeszcze głębiej przeżyć to jakże ważne dla Was wydarzenie. :-)

Jeszcze innym rozwiązaniem jest ślub cywilny jedynie w towarzystwie świadków, a na przykład kilka dni później przygotowanie ceremonii humanistycznej oraz wesela już z gośćmi. Tak choćby postąpiła para naszych przyjaciół i nie żałują swojej decyzji. Jak mówią, o wiele ważniejsza była dla nich ceremonia humanistyczna z uczestnictwem przyjaciół i rodziny niż urzędowy ślub cywilny. 

Jak Wam już wcześniej pisałam, nasz ślub odbył się w dwóch turach. Najpierw był to bardzo skromny ślub cywilny w USC jedynie z garstką rodziny i przyjaciół, natomiast ponad pół roku później przygotowaliśmy drugie bardziej huczne wydarzenie, które składało się z ceremonii humanistycznej w ogrodzie, a potem z wesela. Czy było warto? Oczywiście! Wielu z zaproszonych gości powiedziało nam, że ceremonia była przepiękna, wielu z nich (włącznie z ekipą wideo) popłakało się ze wzruszenia, a niektórzy również ze śmiechu, gdyż do naszej osobiście przygotowanej ceremonii wprowadziliśmy sporo elementów komicznych (aby goście nie przysnęli oraz ponieważ z natury jesteśmy osobami radosnymi). ;-) 

Pokrótce postaram się Wam opisać, jak wyglądała nasza humanistyczna ceremonia zaślubin. Odbyła się ona w ogrodzie należącym do pałacyku, w którym mieliśmy wesele. Goście zasiedli na przygotowanych dla nich krzesłach. Podczas ceremonii ja z narzeczonym staliśmy cały czas zwróceni do siebie i bokiem do gości, a nie tyłem jak to jest przyjęte na ślubach cywilnych oraz kościelnych w Polsce. Chcieliśmy móc widzieć naszych gości i wraz z nimi przeżywać te jakże ważne dla nas chwile. Co więcej, ceremonię odprawił nasz wspólny przyjaciel, a kilku innych naszych przyjaciół przygotowało specjalnie na tę uroczystość kilka słów od siebie. Z przodu jako element dekoracji ustawiliśmy flagi naszych krajów: flagę Polski i hiszpańskiej Galicji, z której pochodzi mój mąż. :-)

Już wszystko gotowe do ceremonii humanistycznej :-)

Fragment stołu wraz z dekoracją

Obrączki

Bardzo ważnym elementem ceremonii była dla nas muzyka, którą dobraliśmy osobiście. Nasz wspaniały DJ konferansjer, który potem prowadził zabawę na weselu, był odpowiedzialny za oprawę akustyczną ceremonii w ogrodzie. I wyszło mu świetnie! Mój mąż jest fanem muzyki filmowej. Poniekąd dlatego wszystkie melodie podczas ceremonii pochodziły właśnie z filmów. Muzyka dodała całej uroczystości dozę magii. Podczas uroczystości zaślubin można było usłyszeć:








Uroczystość w ogrodzie spełniła jeszcze jedno moje marzenie. Przejście po czerwonym dywanie w towarzystwie druhen, czyli moich najlepszych przyjaciółek. Było trochę stresu, że upadniemy, bo trzeba było iść troszkę pod górkę, a obcasy wbijały się w ziemię, ale koniec końców wszystkim nam się udało beż żadnego upadku. :-)

Wyruszamy! Powaga i skupienie. ;-)

Radość

Oby tylko nie upaść ;-)

Ponieważ mój narzeczony jest obcokrajowcem, ślub był dwujęzyczny (po polsku i hiszpańsku). Każde z nas włącznie z mistrzem ceremonii miało swojego tłumacza na język polski (oczywiście byli to też nasi przyjaciele). :-)

Pan Młody i Ania

Ja i Basia

Mistrz ceremonii i Ania
Jak przygotowaliśmy treść ceremonii humanistycznej? Z pomocą przyszedł nam Internet oraz oczywiście nasza wyobraźnia. ;-) Jeśli chodzi o źródła internetowe, to jest ich znacznie więcej w języku angielskim niż polskim, więc bazowaliśmy przede wszystkim na nich, a następnie tłumaczyliśmy potrzebne nam fragmenty na polski i hiszpański.

Na początek wybraliśmy 2 cytaty na temat miłości: 

„Wszyscy jesteśmy trochę dziwni i życie jest trochę dziwne.
A kiedy odnajdujemy kogoś, kogo dziwactwo jest kompatybilne z naszym,
łączymy się z nim we wspólnym dziwactwie i nazywamy to miłością”.
Robert Fulghum 
„Jak można wytłumaczyć prawami chemii i fizyki
tak ważny biologiczny fenomen, jakim jest pierwsza miłość?
Godzina spędzona z piękną dziewczyną na ławce w parku mija jak minuta,
podczas gdy minuta siedzenia na rozpalonym piecu wydaje się godziną”.
Albert Einstein

Nasze ślubne obietnice też zostały przez nas osobiście przygotowane, więc nie były takie jak wszystkie. A brzmiały następująco:
  • Między innymi ślubowaliśmy sobie wzajemną opiekę i wspieranie się oraz, że zawsze będziemy znajdywali szczęście w naszej drugiej połówce. 
  • Obiecaliśmy sobie również, że nadal będziemy dla siebie osobami numer jeden, że będziemy się razem śmiać, wspólnie podróżować i wspierać się w trudnych momentach.
  • Ponadto przysięgliśmy sobie, że będziemy się przytulać trudnych chwilach, żyć z sobą całe swoje życie oraz, że znajdziemy 1001 powodów, aby siebie kochać.
  • Również, że będziemy wspólnie gotować i jeść kolację tak często, jak będzie to możliwe i znajdywać czas na bycie razem nawet, jeśli będziemy mieli grafiki wypełnione po brzegi.
  • Przysięgliśmy sobie także, że będziemy wydobywać z siebie nawzajem wszystko co najlepsze, dzielić z sobą swoje najszczęśliwsze chwile oraz kochać siebie nad życie.
  • Dodatkowo otrzymałam jeszcze jedną bardzo ważną dla mnie obietnicę: że mój mąż będzie mnie chronił przed pająkami przez całe nasze wspólne życie ;-) Ja jemu natomiast obiecałam, że zawsze będę zostawać w domu, kiedy na zewnątrz będzie za gorąco i że nie będę się dopraszać, aby wyjść wtedy na spacer. Łatwo można się domyślić, że ja nie specjalnie przepadam za ośmionożnymi stworkami, a mój mąż za wysokimi temperaturami. ;-)

Podczas momentu składania obietnic nasz przyjaciel i mistrz ceremonii przeprowadził celtycki zwyczaj handfasting, czyli wiązania rąk (mój mąż pochodzi z celtyckiej części Hiszpanii - Galicia). Po każdej przysiędze, jaką sobie składaliśmy, owijano nasze dłonie kolejną wstążką.





Dość oryginalną była chyba też wymyślona przez nas treść, którą wypowiedzieliśmy zakładając sobie nawzajem obrączki na palec. Nawiązuje ona do uwielbianej przez nas trylogii Władca Pierścieni.

Jeden pierścień, by pokazać naszą miłość
Jeden pierścień, by nas związać
Jeden pierścień, by przypieczętować naszą miłość
I spleść nas na zawsze
W Polsce, ziemi, gdzie świętujemy nasz ślub.


Na sam koniec mistrz ceremonii pozdrowił nas z pewnym "startrekowskim" elementem (jak widzicie lubimy tematykę fantasy): 
"Ogłaszam Was partnerami życiowymi, mężem i żoną.
Żyjcie długo i pomyślnie.
Możecie się teraz pocałować".






Mam nadzieję, że nasza humanistyczna ceremonia zaślubin przypadła Wam do gustu. :-)

Z chęcią poznam Wasze opinie na ten temat. Możecie pisać w komentarzach albo mailowo na weselemi@gazeta.pl. :-)

Komentarze

  1. Super :) Mój ślub za dwa tygodnie a ja już panikuję ;) Co robiłyście z stresem? Bo ja mam ogromny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba ze stresem niewiele da się zrobić. ;-) Tyle co dobrze, że w tym przypadku stres jest spowodowany tak pozytywnym wydarzeniem, jakim jest ślub.
      Mi najbardziej pomogły dwie rzeczy:
      * po pierwsze skrupulatnie spisany plan rzeczy "do zrobienia" przed ślubem, dzięki któremu wiedziałam, że o niczym nie zapomnę i również widziałam, co już zostało zrobione, a co jeszcze nie;
      * po drugie masaż relaksacyjny dzień lub dwa dni przed ślubem. :-)

      Usuń
  2. Rzeczywiście ta ceremonia była inna, powiedziałabym nawet że wyjątkowa. Nie typowe rozwiązania są najlepsze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak miłe słowa. Rzeczywiście była nietypowa, była taka po prostu dla nas i o nas. :) Niedługo napiszę jeszcze coś więcej na jej temat, gdyż ekipa wideo ukończyła film z wesela.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty